AKADEMIA KOBIETY, AKADEMIA ROZWOJU ZAWODOWEGO, coaching, DEPRESJA, Pomoc psychologiczna, Przemoc domowa, rodzicielstwo, ROZWÓJ OSOBISTY, ROZWÓJ ZAWODOWY, Uncategorized

Odbijanie się od dna: jak wracamy do siebie po kryzysie i co nas w tym wspiera?

Praktyczny wymiar rezyliencji w procesie zdrowienia i autorefleksji

Autor: Katarzyna Kępska

Kryzys nie wybiera. Może pojawić się nagle, wywracając życie do góry nogami: choroba, utrata bliskiej osoby, rozpad związku, wypalenie zawodowe, trauma. W takich chwilach człowiek traci poczucie kontroli, sensu, stabilności. Jednak psychologia coraz częściej pokazuje, że choć cierpienie jest nieuniknione, to powrót do siebie, a nawet rozwój po kryzysie jest możliwy. Kluczem jest rezyliencja, czyli prężność psychiczna, rozumiana jako zdolność do odbudowy życia i tożsamości mimo trudnych doświadczeń.

Czym jest rezyliencja?

Rezyliencja to nie cecha „superludzi”. To dynamiczny proces pozytywnej adaptacji mimo trudnych, stresujących lub traumatycznych doświadczeń (Luthar, Cicchetti & Becker, 2000). To zdolność do psychicznego „odbijania się od dna”, ale też do budowania nowej jakości życia na gruzach dotychczasowego porządku. Ann Masten (2014) nazywa ją „ordinary magic” – zwyczajną magią naszych relacji, tożsamości i działań. Rezyliencja nie oznacza braku cierpienia, lecz umiejętność przechodzenia przez nie z możliwością odbudowy siebie.

Jak wracamy do siebie po kryzysie?

Proces zdrowienia zazwyczaj przebiega etapami:

  • Rozpad i dezorientacja – chaos emocjonalny, utrata równowagi i znanych schematów działania. To moment, w którym „stare ja” już nie działa, a „nowe ja” jeszcze się nie uformowało.
  • Zatrzymanie i refleksja – pojawia się pytanie: kim jestem, skoro wszystko się zmieniło? To czas autorefleksji, reinterpretacji dotychczasowych przekonań i szukania znaczenia. To również kluczowy moment tworzenia sensu po stracie (Park & Folkman, 1997).
  • Reintegracja – człowiek zaczyna odbudowywać siebie, często na nowych wartościach, relacjach i strategiach. Pojawia się świadomość, że nie wracamy do tego, co było, ale budujemy coś nowego.

Co nas wspiera w tym procesie?

  • Relacje i wsparcie społeczne – „Mam”

Według modelu Edith Grotberg (1995), jednym z filarów prężności psychicznej są zasoby zewnętrzne – bliscy, przyjaciele, terapeuci. To osoby, które potrafią być „po prostu obok” – bez oceniania, naprawiania, ale z uważną obecnością. Bycie wysłuchanym jest pierwszym krokiem do odzyskania siebie.

  • Tożsamość i samoświadomość – „Jestem”

Kryzys często uderza w poczucie wartości i ciągłość tożsamości. Ale bywa też okazją do redefinicji: Kim jestem niezależnie od sukcesów, statusu, czy spełniania oczekiwań? Stabilne „Jestem” daje oparcie nawet wtedy, gdy zewnętrzny świat się chwieje.

  •  Sprawczość i kompetencje radzenia sobie – „Mogę”

Powrót do siebie to aktywny proces. Wymaga działania, choćby małego. Ważne są strategie takie jak planowanie, akceptacja, redefinicja sytuacji czy uważność (Lazarus & Folkman, 1984). Dzięki nim osoba w kryzysie zaczyna znów czuć, że może coś zrobić, zamiast jedynie znosić.

Odbicie – ale nie do tego samego punktu

Choć mówimy o „odbijaniu się od dna”, to nie zawsze chodzi o powrót do poprzedniego życia. Często jest to raczej przejście na inny poziom świadomości, nowe rozumienie siebie i świata. Koncepcja wzrostu po traumatycznego (Tedeschi & Calhoun, 2004) pokazuje, że po kryzysie możliwa jest zmiana jakościowa: większa empatia, głębsze relacje, nowy sens.

Rezyliencja w świecie dziecka – “ponadczasowa” lekcja dla dorosłych

Dzieci doświadczają trudności na swój sposób – często intensywnie, ale też z niezwykłą elastycznością. Potrafią płakać, wyrażać emocje, szukać wsparcia i próbować od nowa, nie obawiając się porażki. W świecie dorosłych te naturalne odruchy często ustępują miejsca kontroli, tłumieniu uczuć i przekonaniu, że trzeba „radzić sobie samemu”. A przecież to właśnie dzieci przypominają nam, że siła tkwi w relacyjności, elastyczności i autentyczności. Od nich możemy nauczyć się spontaniczności, odwagi w proszeniu o pomoc i wiary, że trudność nie definiuje naszej wartości. W zamian – jako dorośli – możemy wspierać ich rozwijającą się rezyliencję poprzez uważność, zaufanie i obecność, dając im przestrzeń do bycia sobą nawet wtedy, gdy przeżywają trudne emocje. Wzmacniając dzieci, przypominamy sobie, jak sami możemy wzmacniać siebie.

Słów kilka na zakończenie siła jako proces, nie stan…

Rezyliencja to nie cecha charakteru, lecz relacja z samym sobą, światem i własnymi zasobami. To zdolność, którą można rozwijać – dzięki relacjom, samoświadomości i zaufaniu do własnych kompetencji. Nie chodzi o to, by nie cierpieć, lecz by w cierpieniu zachować możliwość kontaktu ze sobą i nadzieją.

Bo siła nie polega na tym, że się nie przewracamy.

Siła polega na tym, że potrafimy wstać – raz jeszcze.

Bibliografia:

  • Grotberg, E. (1995). A Guide to Promoting Resilience in Children: Strengthening the Human Spirit.
  • Luthar, S., Cicchetti, D., & Becker, B. (2000). Resilience: A construct of positive development in adversity. Child Development, 71(3), 543–562.
  • Masten, A. (2014). Ordinary Magic: Resilience in Development.
  • Park, C. L., & Folkman, S. (1997). Meaning in the context of stress and coping. Review of General Psychology, 1(2), 115–144.
  • Tedeschi, R. G., & Calhoun, L. G. (2004). Posttraumatic growth: Conceptual foundations and empirical evidence. Psychological Inquiry, 15(1), 1–18.
  • Lazarus, R. S., & Folkman, S. (1984). Stress, Appraisal, and Coping.

Dodaj komentarz